sobota, 22 marca 2008

Agra

Agra to ta od Taj Mahal, jakaś tam cudna budowla..... przy budowie której Maharaja czy inny wielmoża zakatował kilka tysięcy ludzi z czego Hindusi są bardzo dumni :)))
Każdy artysta który budował Taj Mahal, po ukończeniu roboty miał obcinaną rękę żeby czasem nie wybudować czegos równie okazałego. Ot hinduski pragmatyzm i podejście do umów o zakazie konkurencji.
Taj Mahal fajne jest, ale warto przejechać się na wycieczkę od drugiej strony rzeki. Okazuje się że nasz "Tadziu" otoczony jest kolczastym drutem jak wzgórza Golan lub autonomia palestyńska.
Wokół koszary i wojacy z bronią gotową do strzału (pewnie panicznie boją się że w nocy ktoś zwędzi im ten cudny Taj Mahal i będzie wstyd).
Od strony rzeki Taj Mahal już nie imponuje, raczej poraża kontrast który jest wizytówką Indii. Można powiedzieć Indie = konrasty. Przyznam się bez bicia, nie wydałem 100$ na zwiedzanie wnetrza obiektu. Hindusi są cwani, pobierają dwie opłaty od swojaków i od gringos. Wszystkie swoje muzea i obiekty turystyczne promują co najmniej jakby to był Luwr (jak to się pisze?)a po wejściu do środka od razu czujecie się oskubani i brutalnie naciągnięci.Agra jako miasto nie spodobała mi się totalnie, dziwne uczucie osaczenia i zła energia. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale oboje z Elwi mieliśmy te same odczucia (wiać stąd!!!)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Lovelywedding fotografia ślubna

blog stanowi część Lovelywedding fotografia ślubna, zapraszam pod adres www.lovelywedding.eu