Haridwar, nazywany przez nas złośliwie hardwarem :)))
Kolejne święte miasto, to już nie polska Częstochowa, to mekka dla hindusów.
Tutaj kąpią się w świętym Gangesie, przywożą świętą wodę do domów (jak nasza Lichenianka w buteleczkach w kształcie NMP z zakrętką z korony....).
Takiej masy pielgrzymów nie widzialem od przylotu. Swoją drogą w Haridwarze okazało się że małpami jesteśmy my a nie Hindusi. Każdy spotkany na ulicy Hindus wytykał nas palcami, dzieci hihotały a małolaty chcialby sobie robić z nami zdjęcia na co odpowiadaliśmy zawsze Ten Rupis ! (ulubiony zwrot fotografowanych Hindusów kiedy pyta się ich o zgodę na wykonanie fotografii).
Tak czy inaczej warto będąc w Indiach zaplanować pobyt tak by zahaczyć o jakieś ważne święto.My załapaliśmy się na odpowiednik naszej wielkanocy. Święto kolorów, na tę okazję Hindusi kupują duże ilości barwników które mieszają z wodą. Potem z dachów swoich domostw zaczynają się prawdziwe bitwy z sąsiadami. Idą w ruch armatki wodne, balony wypełnione kolorową woda, wiadra i miski jak i małe tandetne sikawki.
Elwi i Jacek Radunc, indyjska przygoda
poniedziałek, 24 marca 2008
Haridwar (the holy city)
Etykiety:
fotografia ślubna i podróżnicza,
haridwar,
india,
Indie,
lovelywedding,
radunc,
travel
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Lovelywedding fotografia ślubna
blog stanowi część Lovelywedding fotografia ślubna, zapraszam pod adres www.lovelywedding.eu
0 komentarze:
Prześlij komentarz