W indiach wszystko jest jakieś takie... inne :)
Post office to w mieście takim jak Rishikesh absolutny odlot !
Zakratowane okno (ale kolorowe framugi jak ekscentryczne wiejskie chałupy w Polsce) w środku klepisko, kolejne zakratowane okno wewnątrz, duży stół i powyzej tablica za jakimś taryfikatorem. Za kratą Hindus (pan postman). Moja babcia (świętej pamięci Irena) dawno temu kiedy do niej zajeżdżałem do fantastico miejsca o nazwie Trąbczyn miała chyba bardziej wypasiony urząd pocztowy zlokalizowany w remizie strażackiej. Za to dla odmiany Hindusi uprawiają prawdziwe misterium w dziedzinie pakowania. Z wrażenia nie zrobiłem ani jednej fotki (sorry). Otóż, jeśli chcecie wysłać do domu np. dużą pakę pełną souvenirów, pamiątek z podróży etc. idziecie do kola, który specjalizuje się tylko w obszywaniu paczek. Facio bierze waszą przesyłkę i całą ją misternie obszywa w materiale przypominającym lniane płótno. Żadna paczka nie wyjedzie z Indii jeśli nie jest w ten sposób zabezpieczona. Jak się jeszcze kiedyś zapuszczę do Indii obiecuję sfotografować proces pakowania od A do Z.
W Rishikesh natrafilismy na ogromną księgarnię. Księgarz bez żadnego problemu zapakuje wam i nada pod wskazany adres każdą liczbę zakupionych u niego książek. A warto wiedzieć że Indie to światowe centrum księgarstwa :) tak tak nie żartuję. Mozna tam kupić kultowe wydawnictwa np przewodniki Pascala w cenie około 1/4 wartości. Za taki np. przwodnik Pascala po Indiach zapłacicie na miejscu kilkanaście złotych w przeliczeniu, a ile kosztuje w Polsce, sprawdźcie sami (dzisiejsza praca domowa). Wejdźcie do polskiej księgarni, kupcie książek za np 1000 zł a następnie przy kasie podajcie karteczkę z adresem i każcie to sobie wysłać jako paczkę...... buahahaha
P.s
wysyłanie paczek do domu nie jest głupie. Jeśli wyjeżdżacie na 2,3 lub więcej miesięcy w podróż, a linie lotnicze narzucają wam ciasne normy wagowe np 15 kg, okazuje się że nie ma co zrobić z kilogramami pamiątek kupionych w trasie. Z tego też względu dam Wam jedną nieocenioną radę.
Jeśli w jakimś pięknym mieście widzicie przedmiot, który wzbudza wasze pożądanie - nie żałujcie kasy - KUPUJCIE ! Nie przejmujcie się tym,że plecak robi się coraz cięższy, bo raz na 2,3 tygodnie zrobicie wielką pakę z prezentami i każecie to sobie wysłać do domu. Zanim skończycie podróż życia wasze pamiątki będą już bezpiecznie czekały w domu a Wasz plecak ważyć będzie tyle co w dniu wyjazdu. Hawk
Elwi i Jacek Radunc, indyjska przygoda
niedziela, 30 marca 2008
Rishikesh - post office
Etykiety:
fotografia ślubna i podróżnicza,
india,
Indie,
lovelywedding,
rishikesh,
travel
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Lovelywedding fotografia ślubna
blog stanowi część Lovelywedding fotografia ślubna, zapraszam pod adres www.lovelywedding.eu
0 komentarze:
Prześlij komentarz